W Polsce nie działa jeszcze żadna komercyjna elektrownia atomowa, ale pierwsza jest już przygotowywana na Pomorzu. Najważniejsza lokalizacja to Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo, a w tekście wyjaśniam także, co wiadomo o drugiej elektrowni, jak odróżnić reaktor badawczy od elektrowni oraz dlaczego atom będzie uzupełnieniem fotowoltaiki, a nie jej konkurencją.
Najważniejsze informacje o lokalizacjach polskich elektrowni jądrowych
- Pierwsza elektrownia ma powstać w Lubiatowie-Kopalino, w gminie Choczewo na Pomorzu.
- Projekt obejmuje trzy reaktory AP1000 o łącznej mocy 3750 MWe.
- W 2026 roku w Polsce nadal nie ma działającej elektrowni jądrowej.
- Reaktor MARIA w Świerku jest obiektem badawczym i nie produkuje prądu dla sieci.
- Wśród preferowanych miejsc drugiej elektrowni wymienia się Bełchatów i Konin, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.

Pierwsza elektrownia jądrowa powstanie na Pomorzu
Najkrótsza odpowiedź na pytanie, gdzie w Polsce powstaną elektrownie atomowe, brzmi dziś następująco: pierwsza lokalizacja jest już wybrana, natomiast druga pozostaje przedmiotem analiz. Lubiatowo-Kopalino znajduje się w gminie Choczewo, w powiecie wejherowskim, w województwie pomorskim, niedaleko wybrzeża Bałtyku.
W planowanym kompleksie mają działać trzy reaktory AP1000 firmy Westinghouse. Łączna moc elektrowni ma wynieść około 3750 MWe, czyli 3,75 GW mocy elektrycznej. To nie jest mały lokalny obiekt, lecz duża elektrownia systemowa, która ma dostarczać energię do krajowej sieci.
| Element | Informacja |
|---|---|
| Lokalizacja | Lubiatowo-Kopalino, gmina Choczewo, województwo pomorskie |
| Technologia | Trzy reaktory wodne ciśnieniowe AP1000 |
| Moc | Około 3750 MWe |
| Inwestor | Polskie Elektrownie Jądrowe |
| Stan prac w 2026 roku | Prace przygotowawcze, badania terenu i procedura uzyskania zezwolenia na budowę |
W 2026 roku projekt jest znacznie bardziej zaawansowany niż kilka lat temu. Inwestor złożył już do Państwowej Agencji Atomistyki wniosek o zezwolenie na budowę, a na terenie lokalizacji prowadzono badania geologiczne i przygotowania infrastrukturalne. Planowany harmonogram zakłada rozpoczęcie komercyjnej pracy pierwszego bloku w 2036 roku, choć przy tak dużej inwestycji terminy zawsze trzeba traktować jako plan, a nie gwarancję.
W Polsce działa reaktor, ale nie elektrownia atomowa
Najczęstsze nieporozumienie dotyczy miejscowości Świerk pod Warszawą. Znajduje się tam reaktor badawczy MARIA, czyli jedyny obecnie eksploatowany reaktor jądrowy w Polsce. Nie jest on jednak elektrownią i nie zasila gospodarstw domowych ani przedsiębiorstw.
MARIA służy między innymi do produkcji radioizotopów, badań materiałowych i pracy naukowej. Jego nominalna moc cieplna wynosi około 30 MW, ale nie można porównywać jej bezpośrednio z mocą elektryczną planowanych bloków AP1000. Jak podaje URE, w Polsce funkcjonuje wiele instalacji OZE, lecz żadna z nich ani reaktor MARIA nie zastępuje dużej elektrowni systemowej pracującej na potrzeby całego kraju.
Drugim miejscem, które często pojawia się w rozmowach o atomie, jest Żarnowiec. W czasach PRL rozpoczęto tam budowę elektrowni jądrowej, jednak projekt został porzucony. Żarnowiec ma więc znaczenie historyczne, ale nie jest działającą elektrownią ani aktualną lokalizacją pierwszego polskiego projektu.
Druga elektrownia nadal nie ma ostatecznego adresu
Rządowy program zakłada budowę dwóch dużych elektrowni jądrowych o łącznej mocy około 6-9 GW. W przypadku drugiej inwestycji nie można jednak jeszcze wskazać jednej zatwierdzonej działki ani gminy.
Najczęściej wymieniane są Bełchatów i Konin. Oba regiony mają doświadczenie w produkcji energii, rozbudowaną infrastrukturę sieciową oraz zaplecze przemysłowe. Ich atutem jest również możliwość sprawiedliwej transformacji terenów, w których stopniowo wygaszane będą elektrownie węglowe.
To ważne rozróżnienie. Bełchatów i Konin są dziś preferowanymi kandydaturami, a nie miejscami, w których trwa budowa elektrowni jądrowej. Ostateczny wybór ma zależeć między innymi od badań geologicznych, dostępu do wody, możliwości przyłączenia do sieci, warunków środowiskowych i opłacalności całego projektu.
Dlaczego wybrano Lubiatowo-Kopalino
Lokalizacja nad Bałtykiem nie jest przypadkowa. Duża elektrownia jądrowa potrzebuje stabilnego systemu chłodzenia, dlatego dostęp do morza upraszcza projektowanie układów odbioru ciepła. Znaczenie mają też warunki geologiczne, możliwość poprowadzenia infrastruktury przesyłowej oraz odpowiednia odległość od dużych skupisk miejskich.
Ważne jest również to, że elektrownia ma powstać na terenach należących do Skarbu Państwa. Ogranicza to ryzyko wieloletnich sporów własnościowych, choć nie usuwa wszystkich wyzwań. Nadal potrzebne są kolejne decyzje administracyjne, zezwolenia dozoru jądrowego, drogi, przyłącza i zaplecze dla pracowników.
Moim zdaniem największym błędem jest traktowanie samej decyzji lokalizacyjnej jako równoznacznej z rozpoczęciem produkcji energii. To dopiero jeden z etapów. Pomiędzy wyborem miejsca a uruchomieniem bloku znajduje się jeszcze skomplikowany proces projektowania, licencjonowania, budowy i testów bezpieczeństwa.
Atom i fotowoltaika mają różne zadania
Dla portalu poświęconego fotowoltaice najważniejsze jest to, że energetyka jądrowa i słoneczna mogą się wzajemnie uzupełniać. Elektrownia jądrowa ma dostarczać stabilną moc przez całą dobę, natomiast instalacje PV produkują najwięcej energii w ciągu dnia i w miesiącach o dużym nasłonecznieniu.
Ta różnica ma praktyczne znaczenie. Latem fotowoltaika może mocno obniżać zapotrzebowanie na energię z dużych bloków w godzinach południowych, ale wieczorem jej produkcja szybko spada. Atom może wtedy zapewniać przewidywalne źródło energii, podczas gdy system korzysta dodatkowo z magazynów, elektrowni szczytowych, importu i elastycznego zużycia.
Skala rozwoju prosumenckiej fotowoltaiki jest już duża. Według danych URE na koniec 2025 roku w Polsce działało ponad 1,6 mln mikroinstalacji OZE, a ich łączna moc wynosiła niemal 13,9 GW. To pokazuje, że przyszły system energetyczny będzie oparty na połączeniu dużych źródeł centralnych z milionami mniejszych instalacji na dachach i gruntach.
Nie oznacza to jednak, że sama fotowoltaika rozwiąże problem stabilności sieci. Potrzebne będą inwestycje w magazyny energii, sieci dystrybucyjne, zarządzanie popytem i przyłączenia. Z kolei atom nie zastąpi PV, ponieważ jego bloki są kosztowne i długo się buduje, a energia słoneczna może powstawać szybciej i bliżej odbiorcy.
Co warto zapamiętać o polskich lokalizacjach
W 2026 roku poprawna odpowiedź wygląda tak: nie mamy jeszcze działającej elektrowni jądrowej, ale pierwsza jest planowana w Lubiatowie-Kopalino w gminie Choczewo na Pomorzu. Druga elektrownia jest przygotowywana na etapie analiz, a wśród najpoważniejszych kandydatur znajdują się Bełchatów i Konin.
Świerk oznacza działający reaktor badawczy MARIA, Żarnowiec przypomina o niedokończonym projekcie z przeszłości, a Choczewo jest obecnie najważniejszym punktem polskiego programu jądrowego. Patrząc szerzej, przyszłość energetyki w Polsce będzie zależała nie od jednego źródła, lecz od rozsądnego połączenia atomu, fotowoltaiki, wiatru, magazynów i nowoczesnych sieci.